Miasto Beatelsów
Moim zdaniem mieszkanie w Liverpoolu musi być naprawdę niezwykłe. Wychodzę z założenia, że jednak mieszkanie w jakimś innym kraju jest bardzo fascynujące. Osobiście mam zamiar wybrać się już niedługo do pracy za granicę. Najpierw muszę tylko skończyć szkołę. Jeżeli skończę szkołę to później na pewno będę mogła wyjechać. Osobiście uważam, że praca w Liverpoolu jest czymś dla mnie idealnym. Zawsze chciałam mieszkać w tym właśnie mieście. Poza tym bardzo podoba mi się język angielski. Muszę nawet przyznać, że dość dobrze się nim posługuje także zdecydowanie nie powinno być problemu z posługiwaniem się nim na co dzień. Również pokój Liverpool na pewno mi się spodoba. Jestem święcie przekona o tym, że to miasto czeka właśnie na mnie. Muszę przyznać, że nie mogę się już doczekać kiedy tak naprawdę będę mogła wyjechać z tego kraju, aby móc zamieszkać właśnie tam gdzie przez praktycznie całe życie mnie ciągnęło. Zostało już niewiele czasu, gdyż za rok w końcu skończę studia, które teraz robię i będę mogła po prostu sobie wyjechać.
Jak na mój gust zdecydowanie zbyt wielu młodych ludzi opuszcza w dalszym ciągu nasz kraj. Wiem, że mieszkanie w Liverpoolu zdecydowanie bardziej im się opłaca wydaje mi się jednak, że przez chwilę powinni się oni zastanowić nad tym czy, aby na pewno do końca swoich dni chcą mieszkać za granicami swojego kraju. Myślę, że wielu młodych ludzi tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego co za granicą ich czeka. Okazuje się przecież, że pokój Liverpool jest dokładnie taki sam jak każdy inny pokój na całym świecie. W tym miejscu zdecydowanie nie znajdziemy niczego innego co mogłoby nas tam w jakimś stopniu zaskoczyć. Oczywiście w pierwszej fazie kiedy będziemy mieszkać w tym mieście wszystko będzie nam się wydawać cudowne i piękne jednak z czasem nasz entuzjazm ucichnie. Nawet praca w Liverpoolu wyda się nam czasami męcząca i nieodpowiednia dla nas. Po prostu okaże się pewnego dnia, że cała ta praca za granicą zdecydowanie nam nie odpowiada i, że jednak mogliśmy zostać w domu, aby tam móc robić cokolwiek innego.
Himalaje – zdobywanie
Baza główna znajdowała się na wysokości 4700m. Gdy razem z Długim dotarliśmy do niej, okazało się, że Marcin z Tomkiem nie próżnowali i założyli już bazę wysuniętą na wysokości 5100m. Zachęceni świetnym samopoczuciem oraz brakiem jakichkolwiek objawów choroby wysokościowej postanowiliśmy już następnego dnia po przybyciu do bazy zanieść nasze, rzeczy do bazy wysuniętej. Baza wysunięta znajdowała się na skraju lodowca Cholatse, przez który mieliśmy już wytyczona ścieżkę przez Austriaków, którzy przybyli pod górę dobrych kilka dni przed nami. Po dotransportowaniu szpeju, poręczówek, namiotu i jedzenia wróciliśmy do bazy na 4700m.
Pozostaliśmy w bazie dwa dni po czym ruszyliśmy ponownie do góry, ze względu na moje i Długiego opóźnione dotarcie do bazy, działaliśmy w dwóch zespołach, Marcin z Tomkiem , a ja z Dlugim, więc gdy my wyszliśmy do bazy wysuniętej by w niej spędzić noc aklimatyzacyjną, chłopaki ruszyli przez lodowiec i 200m ścinane stromego śniegu, zakładać jedynkę pod filarem południowo-zachodnim Cholatse. Po założeniu jedynki tego samego dnia zeszli oni do bazy głównej. Nas czekała noc w bazie wysuniętej. Przed zaśnięciem mieliśmy w planach by rano postawić nasz namiot obok namiotu chłopaków w jedynce.
Jednak poranek powitał nas bólem głowy, brakiem apetytu i apatią. Niestety wysokość dała znać o sobie i plany dotarcia do jedynki odłożyliśmy na kolejne dni. Wróciliśmy do bazy głównej.
Po dwóch dniach spędzonych razem z chłopakami w bazie. Tomek z Marcinem wyruszyli do jedynki z zamiarem spędzenia w niej nocy i zaporęczowania 200m skalnego odcinka drogi o trudnościach II-III w ramach przygotowań do ataku szczytowego. Plan był żeby wejść na szczyt bezpośrednio z jedynki (jak to zrobili Austriacy) czyli wspin na lekko (poprzednie wyprawy wspinały sie ze sprzętem biwakowym śpiąc po drodze na szczyt). Gdy oni byli w jedynce my postanowiliśmy udać się bezpośredni do nich do jedynki z pominięciem nocy w bazie wysuniętej. Niestety tym razem pomysł okazał się chybiony, choć Marcin z Tomkiem z powodzeniem go stosowali. My po stanięciu na lodowcu ponownie zostaliśmy sponiewierani wysokością. Nastąpił kolejny powrót do bazy głównej i kolejne dni spędzone na krótkich trekkingach po okolicznych pagórkach i dolinkach.
Dalekim szlakiem
Chłopakom udało się zaporęczować zaplanowany odcinek, po czym wrócili do bazy. Po dwóch dniach odpoczynku mieli atakować szczyt. My w tym czasie mieliśmy dostać się do jedynki. Pogoda od kiedy założyliśmy bazę była słoneczna, a noce gwieździste, słaby wiatr, lecz gdy brakowało słońca temperatura spadała sporo poniżej zera. I tak było przez cale trzy tygodnie jakie spędziliśmy w górach.
W dniu ataku szczytowego Tomka i Marcina (18 listopada) ja z Długim kolejny raz wchodziłem na lodowiec by dostać się na przełęcz gdzie była założona jedynka. Chłopaki niemal zaliczyli szczyt – zawrocili na około 6330m (jakieś 100 m poniżej seraka szczytowego). Marcin o ataku szczytowym: zachęceni powodzeniem trojki Austriaków zdecydowaliśmy sie zaatakować szczyt prosto z jedynki na 5600. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy tak zaaklimatyzowani jak Austriacy którzy spędzili przed wyprawą sporo czasu trekując do 6000m po Rolwaling Himalaya, jednak postanowiliśmy zaryzykować uderzenie non-stop z 5600 na 6440, które wydawało nam sie do zrobienia jeśli chodzi o różnice wysokości (około 840m). Wyruszyliśmy z bazy 17 listopada okolo 10 i dotarliśmy do jedynki około 14. Pogoda dopisywała choć przedziwne chmury ktore zawisly nad jedynka po południu zaniepokoiły nas głownie z powodu swej dziwaczności. Mieliśmy sporo czasu na wygrzewanie sie w słonku, topienie śniegu na dzień następny i spanie. Samopoczucie było średnie – szybkie poruszanie sie w stromym terenie na tej wysokości dalej dawało nam istotną zadyszkę. Mimo to nastawiliśmy budziki na północ i położyliśmy sie spać z zamiarem wejścia na szczyt. Budziki były zbyteczne, bo spać było ciężko w naszym japonskim jednoosobowym namiociku. Śniadanie i podgrzanie nawet już stopionego śniegu na gazie na tej wysokosci i w tej temperaturze zajęło nam prawie trzy godziny – wbiliśmy sie w filar o 2.50 rano. Po poreczach poszło nam szybko i po godzinie z hakiem byliśmy na malej przełączce by obudzić jednoosobową amerykańską wyprawę z zespołem Szerpow (spali oni sobie właśnie w ich obozie 3 na malej przełączce). Dalej postanowiliśmy poruszać sie z lotna, jednak po dwóch wyciągach dotarliśmy do jakichś poręczy. Przypuszczaliśmy, że Szerpowie Amerykanina założyli je, jednak nie wiedząc na pewno skąd one i ile one tam wiszą postanowiliśmy dalej iść związani co nas ostro spowolniło głownie z powodu haczącej i plączącej sie liny po niezbyt trudnym terenie. Później sie okazało, że poręcze byty „świeże” dopiero co założone przez Szerpow Amerykaninia.
Wielka Brytania
Liverpool
Na dzień dzisiejszy coraz więcej osób docenia mieszkanie w Liverpoolu. Wydaje mi się, że mieszkanie w tym właśnie miejscu może nam przynieść naprawdę wiele dobrego. Oprócz tego, że świetnie nauczymy się języka to okazuje się jeszcze, że możemy sobie nieźle zarobić. A przecież praca w Liverpoolu jest dokładnie taka sama jak praca w każdym innym zakątku naszego świata. Tak więc jedyne co możemy wynieść z pracy za granicą to na pewno nowe znajomości, lepszą znajomość języka obcego i kultury ludzi, z którymi musieliśmy żyć. Pokój Liverpool jest przecież dokładnie taki sam jak możemy znaleźć w naszym kraju. Wychodzę więc z założenia, że zanim jednak zdecydujemy się na wyjazd za granicę zdecydowanie powinniśmy dobrze tę właśnie kwestię przemyśleć, gdyż bardzo często okazuje się, że jednak ktoś kto trafi za granicę trafia w warunki, których całkowicie się nie spodziewał. Jeżeli mamy zamiar wyjechać za granicę to zdecydowanie znacznie lepiej jest jeżeli wyjedziemy razem z jakimś znajomym czy znajomą.
Birmingham
Wydaje mi się, że w większości przypadków mieszkanie w Birmingham czy w jakimkolwiek innym mieście za granicą na dłuższą metę jest w stanie rozczarować ludzi, którzy tam właśnie przebywają. Okazuje się, że na dłuższą metę taka praca i mieszkanie za granicą człowiekowi po prostu powszednieje. Praca w Birmingham przecież praktycznie nie różni się niczym od pracy, którą oferują nam w Polsce. Wydaje mi się, że jednak w pracy bardzo duże znacznie mają zdecydowanie ludzie, z którymi na co dzień przychodzi nam pracować. Jeżeli pracujemy z ludźmi, którzy niekoniecznie są przez nas lubiani to zdecydowanie nic dziwnego, że praca nam się nie podoba. Jeżeli przykładowo dzielimy pokój Birmingham z kimś kogo nie lubimy na pewno będzie się nam źle mieszkało. Zazwyczaj więc zarówno praca, jak i mieszkanie w jakimś tam miejscu zależą od ludzi na których trafimy. Ludzie w tym wszystkim są przecież zawsze najważniejsi. Każdy z nas więc powinien znaleźć taki zespół z jakim będzie mu się dobrze pracować na co dzień.
Wrocław na pierwszą podróż
Każdy z nas jest bardzo podekscytowany, kiedy staje przed możliwością pierwszej samodzielnej podróży. Zazwyczaj dotyczy to wieku studenckiego lub nieco wcześniej. Tego typu wypady są bardzo specyficzne z wielu powodów, ale przede wszystkim dbamy wówczas o to, żeby nasze, zazwyczaj skromne, oszczędności nie wyparowały całkowicie.
Jeśli wybierzemy Wrocław jako cel naszej wycieczki to z cała pewnością możemy oszczędzić wybierając noclegi we Wrocławiu w miejscach innych niż hotele. Najpopularniejsze oczywiście będą hostele, gdzie w zależności od lokalizacji, za jedną noc zapłacimy nawet ok. trzydziestu złotych. To kilka razy mniej niż w dowolnym hotelu, gdzie ceny zaczynają się od mniej więcej stu trzydziestu złotych. Nie powinno nam raczej przeszkadzać raczej skromne umeblowanie i brak dodatkowych atrakcji. W czasie pierwszej samodzielnej wycieczki i tak wszystko jest na tyle dużą atrakcją, że nie musimy dbać o zapewnianie sobie dodatkowych wrażeń. Na pewno jednak zupełnie inaczej podchodzimy do zwiedzania miasta. Nie jest to wiek, w którym jesteśmy szczególnie zainteresowani krzyżowymi sklepieniami albo szachulcowymi budynkami.
Hostele zazwyczaj współpracują z jakimiś firmami wycieczkowymi i są w stanie podpowiedzieć nam wycieczki prowadzone w zupełnie innym stylu, albo miejsca, które moglibyśmy odwiedzić. Przy tym możemy liczyć na noclegi Wrocław w czystej pościeli, ciepłą wodę pod prysznicem i chociażby trochę miejsca w lodówce- tak naprawdę wiele więcej nie potrzeba nam do szczęścia.
Wydaje się więc, że hostele są idealnym wyborem, jeśli chodzi o miejsce na nocleg, jeśli w naszą pierwszą samodzielną podróż udamy się do Wrocławia. Podobnie zresztą rzecz ma się i w innych miejscowościach.